Świadectwo z Mszy czerwcowej

Świadectwo z Mszy czerwcowej

Na Mszę o uzdrowienie chodzę nieregularnie. Kiedy już idę nigdy nie proszę o zdrowie dla siebie ale dla męża, który tego bardziej potrzebuje. Czasem o zdrowie dla dzieci. Na ostatniej Mszy Świętej w czerwcu, kiedy o.Boguchwał podszedł do mnie z Panem Jezusem, poczułam to dotknięcie. Czułam to na 200%.
20 lat temu miałam lekki udar słoneczny, od tego czasu zażywam lekarstwa przeciwlękowe. Usłyszałam słowa poznania: osoba dotknięta lękiem zostaje uzdrowienie. Obejrzałam się za siebie, ludzi było mało. Byłam pewna, że to mnie dotyczy jednak tabletki nie odstawiłam, bałam się jak organizm zareaguje. A może zabrakło mi wiary? Stało się jeszcze coś innego, co mnie zaskoczyło. Usłyszałam kolejne słowa poznania, że Pan Jezus zabiera ból w lewej ręce. Mnie od dwóch lat boli lewą ręką od łokcia w górę i lewy bark. Kiedyś poślizgnęłam się i przewróciłam, nie mogłam podnieść lewej ręki. Ból tak przeszywał rękę, że przy ubieraniu się kombinowałam którą rękę pierwszą włożyć w rękaw. Na drugi dzień po Mszy w czerwcu złapałam się na tym że ręka mnie nie boli i stała się sprawna. Ponieważ był to czas sianokosów byłam w lekkim szoku, kiedy na trzeci dzień we trójkę, z córką i mężem kosiliśmy ręcznie 32-arową działkę na stromym stoku, gdzie traktor nie da radę wyjechać. Od czerwca minęły 3 miesiące, ręka dalej jest sprawna i nie boli. Codziennie rano przy ubieraniu się dziękuję Bogu i dalej będę dziękować bo jest za co! Amen

Świadectwa 2019